Lucyfer: Wrażenia i opinia

Pomysł na serial o mieszkającym w Los Angeles diable, który nie do końca jest tym złym w historii świata, z pewnością nie spodoba się ludziom głęboko wierzącym, ale jest idealny na ciekawą i wciągającą opowieść. Chciałbym podzielić się moją opinią na temat tego serialu z wami. Ostrzegam przed drobnymi spojlerami i zapraszam do czytania oraz komentowania.




Główny wątek

Od początku serialu poznajemy historię Lucyfera Morningstara, znudzonego swoim życiem i funkcją Władcy Piekieł diabła. Od razu dowiadujemy się, że porzucił on role narzuconą mu przez Boga i wraz z najwierniejszym i seksownym demonem przeniósł się do Los Angeles, gdzie zostaje właścicielem ,,Lux” – luksusowego klubu nocnego. Jego życie zmienia się w momencie, gdy zostaje zabita jego przyjaciółka, a on wątpiąc w policje Los Angeles postanawia pomóc w śledztwie, pracując z detektyw Chloe Decker, w wyniku czego zostaje konsultantem cywilnym policji i współpracuje z komisarz Decker przy następnych sprawach. Warto wspomnieć, że serial jest adaptacją komiksu pod tym samym tytułem autorstwa Neila Gaimana i Sama Kietha, wydawanego przez DC Comics. 

Ciekawe postacie

Głównymi postaciami jest cała ,,Boska” rodzinna Lucyfera. Podczas pierwszego sezonu poznajemy Amenadiela – najstarszego anioła, a więc starszego brata Lucyfera i wszystkich innych aniołów, którego zadaniem jest przekonanie brata do powrotu, do piekieł. Pod koniec pierwszego sezonu dowiadujemy się, że z piekła uciekła matka braci i przybrała postać seksownej adwokatCharlotte Richards. Lucyfer nie dotrzymał umowy zawartej z Bogiem, nie sprowadził jej znowu do piekieł, dzięki czemu w serialu pojawia się kolejny brat diabła – Uriel, z którym Lucyfer musiał się zmierzyć. W między czasie poznajemy problemy rodzinne Chloe i jej byłego męża Dana Espinozy. Bardzo podoba mi się, że wątek każdej z wprowadzonych postaci jest bardzo dobrze i ciekawie rozwijany. Jednak moje serce skradła Maze, a właściwe MazikeenDemon, z którym Lucyfer przybył na ziemie.

Zły diabeł? Nie do Końca..

Bardzo dobrym motywem jest przedstawienie diabła jako nie do końca tego złego. Lucyfer od samego początku stwierdza, że rola złego została mu narzucona przez Ojca. Nigdy nie chciał, żeby ludzie winili go za każde zło tego świata. Zresztą, czy ZŁY diabeł potrzebuje terapii psychologicznej? Motyw Lindy Martin, terapeutki byłego władcy piekieł jest genialny i wprost czeka się na kolejną rozmowę tej pary.

Największy atut serialu

Największym plusem tego serialu, nie licząc genialnej historii i świetnej gry aktorskiej Toma Ellisa jest muzyka. Pamiętam jak podczas pierwszego odcinka kupiła mnie całkowicie.  Kawałki, które zapadły mi szczególnie w pamięć to: Ash Grunwald – ,,Money„, Cage The Elephant – ,,Ain’t No Rest For The Wicked ” i Strange Daddy– ,,Voodoo Hack.


Mam nadzieje, że po przeczytaniu mojej opinii zainteresujecie się tym serialem, bo na prawdę warto. Pozdrawiam PYS2C2EK.

4 thoughts on “Lucyfer: Wrażenia i opinia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.